ROZWÓJ OSOBISTY, MOTYWACJA, REFLEKSJE, SPOSTRZEŻENIA. Z ASEM WYGRYWASZ.

sobota, 7 kwietnia 2012

Wesołych Świąt!

 

 Wielkanocny pacierz
ks. Jan Twardowski

Nie umiem być srebrnym aniołem –
ni gorejącym krzakiem –
tyle Zmartwychwstań już przeszło –
a serce mam byle jakie.

Tyle procesji z dzwonami –
tyle już Alleluja –
a moja świętość dziurawa
na ćwiartce włoska się buja.

Wiatr gra mi na kościach mych psalmy
jak na koślawej fujarce -
żeby choć papież spojrzał
na mnie - przez białe swe palce.

Żeby choć Matka Boska
przez chmur zabite wciąż deski –
uśmiech mi Swój zesłała
jak ptaszka we mgle niebieskiej.

I wiem, gdy łzę swoją trzymam
jak złoty kamyk z procy –
zrozumie mnie mały Baranek
z najcichszej Wielkiej Nocy.

Pyszczek położy na ręku
sumienia wywróci podszewkę –
serca mojego ocali
czerwoną chorągiewkę.


Jak najmniej bylejakości!
WESOŁYCH ŚWIĄT!

Agnieszka

wtorek, 3 kwietnia 2012

Coaching - przyjrzyjmy się mu bliżej


Była moda na szkolenia, jest moda na coaching. Czasem grupowy, w sumie  podobny do dobrze przeprowadzonego, warsztatowego szkolenia. Zakładający odrębność od terapii, a tak niezwykle podobny do terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach. Nawet czerpiący z tych samych źródeł.

Brałam udział w coachingu indywidualnym – wydawało mi się, że jestem zadowolona. Ale jak się okazało, po prawie roku stwierdzam, że obecnie żadnych skutków nie odczuwam. Może to kwestia  tego, że podczas procesu pracowałam na pomyśle, który nie został zrealizowany ( nie dostałam się do projektu). I tutaj zastanawiam się, czy to jest moja odpowiedzialność (zgodnie z założeniem że  100% odpowiedzialności za rezultat coachingu ponosi klient), że cele kolejnych sesji dotyczyły tego, co nie istniało i opierały się na założeniu, że zacznie istnieć, pomimo tego, iż nie było to zależne tylko ode mnie? Czy może odpowiedzialność w pewnym zakresie ponosi coach, który nie zadbał o dobre sformułowanie celu i nie zbadał jego realności?

Biorę udział w coachingu grupowym. Zaufanie, otwarcie to podstawa. Ponieważ miała miejsce dopiero pierwsza sesja, na razie to, co mi towarzyszy to ciekawość i lekka doza niepewności.

Niedługo rozpocznę zajęcia w szkole coachingu, zaś tym wpisem rozpoczynam serię postów na temat coachingu. Czym jest? Czemu służy? Co to znaczy „skuteczny, efektywny coaching”? Jakie są techniki  i modele coachingowe? GROW nie da się pominąć, ale chcę omówić również EXACT.  Zajmę się przebiegiem procesu oraz narzędziami.  Chcę również zająć się różnicami pomiędzy  TSR a coachingiem – jeśli takie występują.

Coaching – magiczne pojęcie, w popularnym rozumieniu oznacza, że coach pomaga coachowanemu w odniesieniu sukcesu, poradzeniu sobie, automotywacji.

Czym jest coaching? Jest to proces  zachodzący pomiędzy coachem a coachowanym , dzięki któremu coachowany  znacząco i trwale poprawia swoją efektywność. Jest to proces wzrostu i uczenia się, wzmacniania i udoskonalania działania  poprzez refleksję nad stanem obecnym, posiadanymi zasobami, własnymi przekonaniami.

Założenia coachingu:

1.       Klient jest źródłem zasobów – on jest ekspertem od swojego życia. Zna swoją historię,  tylko może decydować o sobie i tylko on będzie ponosić konsekwencje swoich decyzji.

2.       Zadaniem coacha jest zadawanie odpowiednich pytań, które prowadzą do poszerzenia świadomości klienta.
C  Coach nie powinien udzielać rad, co łączy się z kolejną zasadą:

3.       Coach i klient są sobie równi – nie istnieje relacja podległości. Coach nie ma prawa oceniać klienta ani sugerować, że wie lepiej. Podstawą jest bezwarunkowy szacunek.

4.       Coaching dotyczy całej osoby. Człowiek, wbrew bardzo popularnemu stwierdzeniu „ Nie ważne skąd pochodzimy, ważne dokąd zmierzamy” , nie istnieje bez przeszłości. Przeszłość jest źródłem zasobów.

5.       Klient wybiera temat. Zakłada to istnienie tematu, na który cochowany chce porozmawiać z coachem.

6.       Celem coachingu jest zmiana i działanie. Można wysnuć wniosek, że jeżeli klient nie pragnie zmiany, coaching jest bezzasadny.



czwartek, 2 lutego 2012

Wisława

Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli

najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,

nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię

ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,

odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty się, zła godzino,

z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć,
Miniesz - a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, wpółobjęci

spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Kiedy brakuje sił

Przedstawiam Wam  kilka fragmentów, które nieustannie działają na mnie jak najlepsze motywatory i pomagają spojrzeć na wiele spraw z innej strony.
Są to filmy i fragmenty popularnych programów.

Macie swoje ulubione filmy, które pomagają nawet wtedy, kiedy brakuje sił?

1. Rocky Balboa speech







2. The pursuit of happyness



3. John Q



4. Rocky Balboa raz jeszcze



5. Susan Boyle - zawsze mnie porusza



6. Gienek Loska - podobna konwencja jak Boyle

7. Do dzieła!




Pozdrawiam,
Agnieszka

piątek, 13 stycznia 2012

Czarne Typy i Bohaterowie



Na temat charakterystyki trenerów istnieją całe artykuły i fragmenty w podręcznikach trenerskich. Oczywiście, dokonując kategoryzacji dochodzi do uproszczenia, podkreślenia niektórych cech i marginalizacji innych. 
Ten wpis ma formę żartu, nie da się zamknąć  wszystkich poczynań określonego szkoleniowca w ramy jednej charakterystyki. Wiele zależy od tematu, grupy i jej liczebności (przecież zupełnie inaczej pracuje się z grupą 7 a inaczej 50 osób) i innych czynników zewnętrznych. Opieram się na własnych doświadczeniach i obserwacjach, charakterystyka zatem może nie być wyczerpująca.

1. Szołmen – fascynujący, energiczny, ujmujący. Temat szkolenia nie ma znaczenia, najważniejsza jest osobowość trenera. Często uznawany za bardzo motywującego (zazwyczaj na krótko), porywająco, nawet za „prawdziwego trenera”. Wychodzi na scenę i każdy jest przekonany, iż to osoba urodzona do tego, by na niej przebywać. Może być niecierpliwy, lekko ironiczny, ale każdy mu to wybacza. 
Z osobistego doświadczenia – szkolenie na temat sprzedaży – niezwykle przystojny trener w typie Banderasa, żartuje, jest energiczny i dynamiczny. Uznaje co prawda analizę transakcyjną za część NLP, a  w zakres wiedzy wlicza umiejętności, ...ale cóż. I tak jest uroczy. 

2. Wykładowca – najczęściej właśnie wykładowca :)  Wysoki poziom wiedzy merytorycznej, niskie kompetencje społeczne, brak umiejętności pracy z grupą. Slajdy przeładowane treścią, dużo wykresów i tabelek. Przy odpowiednim temacie może się dobrze sprawdzać. Zdarza się na szkoleniach unijnych.
Z osobistych doświadczeń – 88 godzin szkolenia, w tym ponad 80 sama teoria. Nie żałowałam sobie w ankiecie ewaluacyjnej, ba... poprosiłam o dodatkową kartkę. Stracony tydzień.

3. Terapeuta – niestety czasem zdarza się takie podejście psychologom. Próbują na sali szkoleniowej rozwiązać problemy uczestników, pojawia się wiele dygresji. Reagują na wszystkie pytania spoza tematu, starają się być potrzebni i pomocni. Ulubiony zwrot do grupy „Kochani”...
Z osobistych doświadczeń – podczas szkolenia z zarządzania czasem, wiele się dowiedziałam na temat pracy w szpitalu psychiatrycznym na oddziale dziecięcym....

4. Starter – uczestnik ma wrażenie, jakby uczestniczył w pierwszym szkoleniu trenera, niezależnie od jego doświadczenia. 
Z osobistego doświadczenia – szkolenie na temat radzenia sobie ze stresem, cytat trenerki „ Kiedy ja się stresuję przed prowadzeniem szkolenia, wyobrażam sobie grupę w same bieliźnie”. Ogromna konsternacja u uczestników – „szkoli z radzenia sobie ze stresem i aż tak to przeżywa! I do tego wyobraża nas sobie w majtkach! „Pani straciła autorytet w ciągu pierwszych 15 minut szkolenia.

5. Misjonarz – najczęściej spotykany na szkoleniach organizacji pozarządowych. Posiada dużą wiedzę, spore umiejętności oraz poczucie misji. Często specjalizuje się w określonej tematyce, której jest szczególnie wierny. Nie jest zestresowany, jest spokojny, często siedzi podczas szkoleń. Może współwystępować  z Terapeutą. Uważa, że praca którą wykonuje  ma szczególny sens. Często jest przekonany, że „niesie kaganiec oświaty”. 

6. Pykacz – nazwa wywodząca się z nomenklatury Protrenerskiej :). Zrobi każdy temat. Pojedzie w każdy teren. Nie ma rzeczy niemożliwych! Często dopiero wchodzi na rynek szkoleniowy. Chętnie weźmie to, co się trafi.
Zarządzenie projektami – ok. 
Budowa maszyn – 
- na kiedy?
- za miesiąc?
- Bardzo proszę:)

7. Profesjonalny trener – „wysoka wiedza, wysokie umiejętności, wysoka troska o grupę”.


Absolutnie nikogo nie chciałam tym postem obrazić! Czasem dobrze spojrzeć na siebie z przymrużeniem oka :) 

Pozdrawiam!
Agnieszka


środa, 14 grudnia 2011

Poszkoleniowe wrażenia


Jakiś czas temu brałam udział w bardzo licznych szkoleniach. Ilość była wręcz hurtowa, a każdy mój weekend zajęty. Tematyka była bardzo różnorodna – od zarządzania sobą w czasie, poprzez sprzedaż aż do relacji terapeutycznych i diagnozy w psychologii. Skąd ten mój zapał? Oczywiście z chęci zdobywania (czy w tych przypadkach – raczej systematyzowania)  wiedzy  i umiejętności.

Ale nie tylko. Głównie ciekawa byłam  innych trenerów – jak reagują na sali szkoleniowej, na co zwracają szczególną uwagę, w jaki sposób się prezentują, jak wygląda współpraca z grupą i jaki mają stosunek do grupy.

Wyciągnęłam wiele wniosków dla siebie – od bardzo prostych:
·         nie zawsze cena decyduje o jakości szkolenia  (jakość i cena nie zawsze są wprost  proporcjonalne). Byłam na bardzo tanim szkoleniu, które mogłoby na dobrą sprawę kosztować 10 razy więcej i na kiepskim, na które za drugim razem nie wydałabym ani grosza.

·         Trener może być rewelacyjny, ale grupa jest zamknięta na współpracę. 
      Choćby trener fikał koziołki i stosował wyjątkowo niekonwencjonalne metody pracy,  grupa i tak  jest głównie zainteresowana przerwą obiadową i skróceniem szkolenia. Tak bywa podczas szkoleń, na które ludzie nie idą z własnego wyboru. Jest nowe rozporządzenie, nowa metodologia – grupa musi być przeszkolona . Chce czy nie chce. Podczas ewaluacji to nie trener jest oceniany ale temat szkolenia. I trener obrywa niezasłużenie.

·         I pokrewny punkt – nie z każdą grupą trener nawiąże właściwą relację. Z jedną będzie żartował, zaś drugiej żarty nie śmieszą i świadczą o małym profesjonalizmie trenera. 

·         Temperament trenera ma ogromny wpływ na dynamikę szkolenia. Banał niezwykle istotny podczas dłuższych szkoleń.

·         Aktywne metody pracy … Kiedy wydawałby się, że na dobre odchodzimy od szkoleń w postaci pokazu 888 slajdów, podczas jednego ze szkoleń spotkałam się z sytuacją dla mnie  niesamowitą. Trener – bardzo dobrze przygotowany- poprowadził szkolenie zgodnie z cyklem Kolba, opierając się na doświadczeniu  i późniejszym generowaniu wiedzy. Moim zdaniem szkolenie bardzo ciekawe i twórcze. I o dziwo, podczas rozmowy z  grupą w trakcie przerwy usłyszałam takie komentarze „Co to za trener, grupa wie więcej od niego”. Przyzwyczajenie do metod poglądowych i trenera-nauczyciela w niektórych grupach jest nadal obecne. I to głęboko.

W kolejnym moim wpisie zajmę się  typologią trenerów. Od „gwiazdy” poprzez „trenera od wszystkiego” po „misjonarza”.

Zapowiada się ciekawie:)


Pozdrawiam,
AS